Wprost | Monika Bark oraz mec. Korsak o nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego

Prawo. Kontrowersyjny pomysł rządu

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego może zagrozić interesom klientów zatrudniających profesjonalnych pełnomocników.

Ignorantia iuris nocet, ale tylko w stosunku do profesjonalnych pełnomocników – taką propozycję wysunęło Ministerstwo Sprawiedliwości, w projekcie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z propozycją rządu, środek zaskarżenia wnoszony przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej, który nie został należycie opłacony, ma podlegać odrzuceniu bez wzywania do uiszczenia opłaty. W polskim systemie prawnym, takim środkiem zaskarżenia wyroków zapadłych w pierwszej instancji jest apelacja, która uregulowana została jako środek dewolutywny, mający na celu ponowne rozpoznanie sprawy. Takie rozwiązanie budzi wiele kontrowersji oraz wątpliwości osób wykonujących zawody prawnicze.

W swoim uzasadnieniu Ministerstwo wskazuje, że dotychczasowe mechanizmy dyscyplinowania profesjonalnych pełnomocników, nie są wystarczająco skuteczne i zakłócają tok postępowania, nakładając tym samym na sądy dodatkowe obowiązki. Proponowany przez rząd projekt ma za zadanie zdyscyplinowanie zawodowych pełnomocników i stawianie im wyższych wymagań przy dokonywaniu czynności procesowych, poprzez ostrzejsze sankcje. Rząd domaga się zwiększenia profesjonalizmu w sporządzaniu środków zaskarżenia przez zawodowych pełnomocników, a więc te osoby, które powinny posiadać kwalifikacje i wiedzę prawniczą, w stopniu pozwalającym na sprostanie formalnym wymaganiom postępowania cywilnego.

W tym miejscu wskazać należy, że historia polskiego procesu cywilnego zna już podobne rozwiązania. W latach 2006-2009 przepisy postępowania cywilnego nakładały na sądy obowiązek odrzucania pism procesowych, stanowiących środek odwoławczy wniesionych przez zawodowego pełnomocnika, bez wzywania do uiszczenia opłaty. Nad sprawą pochylił się wówczas Trybunał Konstytucyjny, który procedował nad stosowaniem zbyt rygorystycznych przepisów w kontekście konstytucyjnego prawa do Sądu, uregulowane w art. 45 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Trybunał Konstytucyjny podkreślił tym samym, że uprawnienie to może zostać naruszone w przypadku ukształtowania procedury cywilnej w sposób, który pociągał będzie za sobą nadmierne utrudnienie a nawet uniemożliwienie stronie skutecznej obrony jej praw na drodze postępowania sądowego.

Na kanwie powyższych rozważań należy rozpatrzyć, czy błędy profesjonalnych pełnomocników wynikają z niewiedzy, bądź braku kompetencji, czy być może z niewłaściwego ukształtowania procedury sądowej przez ustawodawcę, czy też zawiłości i stopnia skomplikowania przepisów regulujących tę procedurę. Analiza przepisów postępowania cywilnego ponadto daje podstawy do stwierdzenia, że ustawodawca przewidział jednak możliwość popełnienia błędów i omyłek, nawet przed sąd, od którego oczekiwać należy jeszcze wyższych standardów niż od profesjonalnych pełnomocników. Przejawem dopuszczenia takiego rozwiązania jest między innymi art. 351 k.p.c, tj. uzupełnienie wyroku, czy też norma art. 350 k.p.c., która umożliwia sądom sprostowanie błędów pisarskich albo rachunkowych lub innych oczywistych omyłek.

Transponując wskazane rozważania na grunt proponowanych zmian, należałoby zastanowić się również w stosunku do kogo de facto zostaną wyciągnięte negatywne konsekwencje. Sankcja przewidziana w projekcie nie jest skierowana przeciwko profesjonalnym pełnomocnikom, a wobec jego mocodawców, ponieważ to właśnie strona postępowania poniesie niekorzystne konsekwencje odrzucenia środka zaskarżenia. Jedyną negatywną konsekwencją poniesioną przez pełnomocnika jest ryzyko dochodzenia przez stronę odszkodowania, z tytułu szkody wyrządzonej w następstwie działania lub zaniechania przy wykonywaniu czynności wchodzących w zakres działalności zawodowej adwokata lub radcy prawnego. Nie można zatem zgodzić się z twierdzeniem, zgodnie z którym im bardziej dolegliwe dla stron skutki uchybienia formalnego jej pełnomocnika, tym w większym stopniu zmuszą pełnomocników do poprawy jakości świadczonych przez nich usług.

Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje ponadto, że dotychczasowe regulacje mają za zadanie zwalczanie obstrukcji, tj. dobierania środków przewidzianych prawem celem wydłużenia postępowania. Obecnie profesjonalny pełnomocnik, który nie wniósł opłaty od apelacji, może to zrobić w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia zarządzenia o zwrocie pisma. Proponowany art. 1302a przewiduje odrzucenie przez sąd środka zaskarżenia, który nie został należycie opłacony, bez wzywania do uiszczenia opłaty. Przy czym pod pojęciem „nienależytej opłaty” należałoby rozumieć zarówno sam brak opłaty, jak i jej nieprawidłowe wyliczenie, czy też wniesienie na niewłaściwy rachunek. Warto w tym miejscu odnieść się do orzeczenia Sądu Najwyższego z 18 marca 2008 r. sygn. akt II PZ 1/08 zgodnie, z którym: „Pismem, które nie zostało należycie opłacone jest zarówno pismo, od którego w ogóle nie została uiszczona opłata lub opłatę uiszczono po upływie terminu, jak i pismo, od którego wniesiono opłatę w niepełnej wysokości, a także pismo które zostało opłacone w inny sposób niż określony w §2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 31 stycznia 2006 r. w sprawie sposobu uiszczania opłat sądowych w sprawach cywilnych (…)”. Zatem zarówno sam fakt nieopłacenia środka zaskarżenia, jak i opłacenie go w niepełnej wysokości poprzez omyłkę rachunkową, będzie skutkował zamknięciem drogi do rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji. Ponadto wskazać należy, że sam obowiązek wniesienia opłaty od apelacji nie spoczywa na pełnomocniku, lecz na stronie postępowania. W praktyce często można spotkać się z sytuacją, w której pełnomocnik oczekuje na wniesienie wyliczonej przez niego opłaty przez stronę, które jednak nie następuje w terminie z uwagi na niemożność skontaktowania się z mocodawcą. Co do za zasady pełnomocnicy stron zobowiązani są jedynie do określenia wysokości należnej opłaty i przekazania tego wyliczenia stronie, a nie do samego jej wniesienia. Należy również pamiętać, że jeżeli strony nie stać na poniesienie kosztów postępowania, wówczas pełnomocnik strony może wnieść o zwolnienie z tych kosztów. W sytuacji, w której wniesiona zostanie apelacja bez opłaty, a sąd oddali wniosek o zwolnienie z kosztów, wówczas strona nie będzie miała możliwości uzupełnienia braku, a tym samym zamknie sobie drogę dochodzenia roszczenia przed sądem drugiej instancji. Proponowane przez Ministerstwo rozwiązania doprowadzą do sytuacji, w której profesjonalny pełnomocnik może wziąć odpowiedzialność za odrzucenie apelacji bez uiszczonej opłaty, mimo prawidłowego jej wyliczenia, z uwagi na to, że sama strona nie wniosła jej w odpowiednim terminie.

Proponowany przez rząd projekt nie jest jednak konsekwentny. Przewiduje bowiem możliwość ponownego wniesienia pisma procesowego, które pierwotnie zawierało braki formalne, inne niż brak opłaty od środka zaskarżenia, w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia zarządzenia o zwrocie pisma, ze skutkiem od daty pierwotnego wniesienia. Przewidzieć zatem należy, że profesjonalni pełnomocnicy, chcąc zyskać na czasie dzięki wskazanej procedurze naprawczej, będą składać apelacje, która np. nie będzie opatrzona podpisem, bądź będzie podpisywana przez mocodawcę, a proponowane zmiany nie są w stanie temu skutecznie zapobiec. Dlatego w założeniu, dla strony chcącej odwołać się od wyroku sądu I instancji, „korzystniej” będzie nie skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej albo fakt ten zataić, poprzez osobiste wniesienie apelacji sporządzonej przez zawodowego pełnomocnika. Takie rozwiązanie może stanowić źródło wypaczenia prawa do poszukiwania profesjonalnej pomocy prawnej, które będzie obarczone ryzykiem poniesienia nieodwracalnych konsekwencji ewentualnego błędu profesjonalisty.

Proponowanie tego typu rozwiązań, zasłaniając się potrzebą usprawnienia i przyśpieszenia postępowania sądowego, wydaje się zatem nie do końca skutecznym rozwiązaniem. W pierwszej kolejności należałoby wskazać, że przyśpieszenie to ma oddziaływać na wartość z punktu widzenia stron postępowania, oczekujących na wymierzanie sprawiedliwości, a nie czynnik, który ma za zdania poprawę wydajności organów stosujących to prawo. Warto w tym miejscu wskazać na pogląd Trybunału Konstytucyjnego, wyrażony w sprawie o sygn. P 1/03, zgodnie z którym: „Sprawność i szybkość postępowania sądowego zależy nie tyle od samych regulacji prawnych, co od rozwiązań natury kadrowej, organizacyjnej lub finansowej”. oraz w sprawie o sygn. P 9/01 „Sprawność rozpoznania przez sąd można osiągnąć za pomocą innych mechanizmów, bez wyłączenia stronom drogi odwoławczej w postępowaniu sądowym”. Swoboda prawodawcy w procesie kształtowaniu norm, odnoszących się do konkretnej procedury, nie może oznaczać dopuszczalności wprowadzania rozwiązań, które bez wystąpienia istotnych okoliczności ograniczają prawa procesowe strony, których realizacja stanowi przesłankę do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy. W tego rodzaju przypadkach mogłoby dojść do naruszenia gwarancji konstytucyjnych, związanych z prawem do sądu.

Od profesjonalnych pełnomocników owszem należy oczekiwać wyższej jakości świadczonych usług, istotą takich rozwiązań nie może być jednak przerzucanie ryzyka uchybienia pełnomocników na stronę postępowania. Nie można z góry założyć, że spadek popytu na pracę zawodowych pełnomocników, skutkujący ponoszeniem ryzyka niepomyślnego dla strony zakończenia postępowania sądowego, jakkolwiek wpłynie na podniesienie jakości świadczonych przez profesjonalnych pełnomocników usług. Wymagania proceduralne nie powinny zatem cechować się nadmiernym formalizmem, które w sposób pośredni zamiast usprawnienia sądów działających na rzecz obywateli, mogą prowadzić do ingerencji w prawa i wolności, których ochronę gwarantują zasadnicze gwarancje procesowe oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego.

Monika Bark oraz mec. Korska | Grupa Prawna Togatus

https://www.wprost.pl/10206948/prawo-kontrowersyjny-pomysl-rzadu.html